Jej smutna historia...



Zobaczyłem ją pewnego jesiennego wieczoru, jakieś dwa lata temu. Nie wiem, dlaczego zwróciłem na nią uwagę. Trudno było nazwać ją piękną, ba! – nawet przeciętną. Co prawda bardzo wysoka, ale o końskim uśmiechu. Ręce spracowane, widać, że dużo czasu spędzała na roli. Nosiła staromodny, nieco wytarty, moherowy kapelusik. Wrażenia nie ratowały nawet malutkie, bliźniacze, zadziornie sterczące piersi. Nie, nie była udanym tworem natury.

Na imię miała – Koalicja.

Początkowo była nawet lubiana. Rozdawała uśmiechy na prawo i lewo (zwłaszcza na prawo), pojawiała się wszędzie, niosąc nadzieję i dobre słowo. Wierzono jej bez zastrzeżeń, bo czyż tak bogobojna, wychowana w znoju i pocie osoba mogłaby skłamać? Każdy mężczyzna z łatwością poddawał się magicznym wpływom małych, bliźniaczych piersi. Zapatrzony w sterczące - niby kacze dzióbki - sutki, wierzył we wszystko, co mówiła.

A mówiła dużo. I obiecywała dużo. Każdemu.

Opowiadała o raju, który nazwała Czwartą Duckpospolitą. Ludzie mieli tam żyć zdrowo i dostatnio, z kranów miały popłynąć miód, mleko i woda święcona. Pełne szczęścia rodziny otrzymały do dyspozycji trzy miliony mieszkań. Wydawać by się mogło, że mało, ale pogoniono z Duckpospolitej wszystkich wrednych syjonistów. Zanim zorientowano się, że wiadome korzenie ma czterech na pięciu Polaków, było już za późno. Dzieci chodziły do szkoły w granatowych mundurkach i moherowych czapeczkach, szczęśliwe, gdyż obrzydliwą fizykę, chemię i matematykę zastąpiono religią. W kinach hitem był film „Ojciec dyrektor VII”. Monoteizm zastąpiono nową religią – duizmem. Jakże mogłoby być jednak inaczej, gdy bogów było dwóch? Rolnicy, dzięki wstawiennictwu charyzmatycznego Endrju Wodza, nie musieli pracować. Wynajmowali więc do roboty policjantów, sędziów i prokuratorów, którzy w Duckpospolitej nagle stracili pracę. Po cóż bowiem komu prawnicy i policjanci? W raju???

Siedzieli tak i słuchali jej opowiadań. Nie obchodziły ich złośliwe szepty.

Że bogobojna Koalicja lubi na ostro, najlepiej w pozycji na „łyżwę”. Że ubogą udając, rozbija się luksusowymi samochodami, nawet Maybacha w swoim garażu mając. Że tolerancję i miłość głosi, po cichu mając nadzieję, że obóz Auschwitz uda się reaktywować (dla czystości rasy). Że ludzie dzielą się na dwie kategorie – tych, którzy ja lubią i kochają i innych – degeneratów, zboczeńców, czarownice, syjonistów, złodziei i Platformę. Zresztą – jak mogli inaczej myśleć, gdy na czele tych pomiotów diabelskich stał sam Rokita?

Po pewnym czasie dało się zauważyć pewne zmiany. Widać było, że Koalicja ciężko choruje. Zniknęły kurwiki w oczach. Pobladła, dostała zadyszki, piersi oklapły jej na Ziobra. Nikt, patrząc na jej twarz, nie porównywał jej już do konia – każdemu kojarzyła się z osłem. Wszyscy mieli nadzieję, że będzie Leppiej, jednak ona gasła. Aż w końcu – umarła….

Nie było już końskiego uśmiechu, rozpadły się w pył gumofilce i moherowa czapeczka.

I nawet malutkie, bliźniacze piersi okazały się być zrobione z silikonu…

 

Ö Skomentuj artykuł na forum.

 


Ö Skomentuj artykuł na  forum.



x Jej smutna historia...

Autor: Don Centauro
Data publikacji: 11 Października 2007
Publikacja: hidden_g0at


Ö Informacje o autorze w dziale "o nas"


 

Plik ll9051d9e13a590fe1dc507daa451e856d.txt nie ma ustawionych praw do odczytu/zapisu
Warning: ini_set() has been disabled for security reasons in /home2/djdark/public_html/artykul.php on line 334
Hotele Warszawa | Przepisy Kulinarne | Arr | Reggae | Mp3 Disco Polo